01 sierpnia 2011

W końcu w domu...

Nareszcie jestem w domu. Przyjechałam przedwczoraj. Dość sporo się działo... Moja kotka wpełzła na drzewo i dwa razy po nią straż przyjechała, a za trzecim razem ja ją ściągnęłam i zabrałam z powrotem do domu. Zuza wczoraj miała urodzinki. W Holandii była cały czas zła pogoda, więc nad morze nie było kiedy jechać, ale za to chodziliśmy na zakupy. Mam mnóstwo nowych rzeczy! Ale o tym w następnych notkach. Tak troszkę myślę, żeby zrobić sobie przerwę w blogowaniu. Co o tym myślicie?
MegaStores w Holandii.
 Paa!!

1 komentarz:

Dziękuję za każdy dodany komentarz. ^^