07 października 2011

Rainy Friday...

Chociaż dzisiaj piątek, zamiast być ładny, to jest przeciwnie... Podobnież w następnym tygodniu ma padać śnieg! :O
Na 16:30 byłam w kościele na bierzmowanie. Jakoś przeżyłam te 45 minut z tym znieczuleniem, ale miałam tak spuchnięte wargi, że mogłabym je odgryźć, a i tak bym tego nie poczuła. W szkole jak w szkole. Na wf oczywiście zastępstwo, bo nasza pani z wf-u doznała złamania obojczyka, kiedy jeździła na rowerze... Na matme przyszła do nas babka z policji ;D, angielski zastępstwo, polski przeżyłam, z oceną -db. Historia, luzik... Słuchałam sobie muzyki a ten przyczłap... ach szkoda gadać... No i ostatnia fizyka, gdzie była lekcja jak to lekcja fizyki...
 Bluzeczka z H&M, kupiona w Holandii. Bolerko w zasadzie nie wiem, skąd go mam.
Spodnie rurki, kupione w Peacocs za 35 zł.

 No i moja uśmiechnięta twarz :)

W przeciwieństwie do tej pogody... Po barierkach spływają krople deszczu...
Wszystkim życzę miłego weekendu!
Bye!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy dodany komentarz. ^^